Mistrzyni świata

„Jeśli ktoś chce w życiu zostać mistrzem w obieraniu pomidorów, to jego sprawa. Mnie to nie kręci.”

„Trzeba w życiu wybrać, co jest dla Ciebie ważne. Praca społeczna, artystyczna, czas z partnerem, synem, wycieranie kurzu. Jak myślicie, z czego rezygnuję?”

„Nie da się, nie chcę wszystkiego zaplanować. Warto zdać się na los, zobaczyć, co niesie. I robić przy tym swoje…”

Niektóre ze stwierdzeń Marty Frej dla części z nas były naprawdę rewolucyjne. I naprawdę dały nam zupełnie inny punkt widzenia na to, co może być w życiu ważne. Nasze spotkanie z 29 czerwca upłynęło nam wśród ważnych pytań o to, co warto pielęgnować w swojej codzienności. I o to, jak być interesującą osobą – także dla naszych dzieci, również przez to, co robimy poza domem…

A gdy siedzę sobie w domu, trawiąc swoje przemyślenia, przypomniała mi się historia, którą przytacza Jorge Bucay (lekarz i terapeuta) w książce „Pozwól, że Ci opowiem…”. Pozwólcie, że się nią podzielę:

„Były sobie dwie myszki, które wpadły do zbiornika ze śmietaną. Od razu zdały sobie sprawę z tego, że się w nim topiły: pływanie czy choćby unoszenie się na powierzchni tej gęstej niczym ruchome piaski masy nie było możliwe. Na początku obie myszy machały łapkami, żeby dostać się do brzegu naczynia. Lecz nie zdawało się to na nic, udawało im się tylko pochlapać, pozostając w tym samym miejscu. Czuły, że z każdą chwilą było coraz trudniej wyjść na powierzchnię, by móc nabrać powietrza w płuca.

Jedna z nich powiedziała: „Już dłużej nie mogę. Nie da się stąd wyjść. W tym nie sposób pływać. Jeśli i tak mam umrzeć, nie ma sensu przedłużać tego cierpienia. Nie chcę umierać zamęczona bezowocnym wysiłkiem.” Powiedziawszy to, przestała machać łapkami i szybko zniknęła pod białą powierzchnią śmietany.

Druga mysz, być może bardziej zawzięta czy może uparta, rzekła sobie tak: „Nie ma szans! Nie zdołam zrobić nic, co pozwoli mi stąd wyjść. Mimo wszystko, nawet jeśli zbliża się śmierć, wolę walczyć aż do ostatniego tchu. Nie chcę umierać choćby sekundę wcześniej nim nadejdzie moja godzina.” Nie przestawała machać łapkami i się chlapać wciąż w tym samym miejscu, nie przesuwając się choćby o jeden centymetr.

I nagle, po godzinach ciągłego machania i kręcenia biodrami, wstrząsania i chlapania, śmietana przekształciła się w masło. Zaskoczona mysz skoczyła i ślizgając się dotarła do krawędzi zbiornika. I wróciła do domu popiskując wesoło.”

Dziewczyny, nie poddawajcie się, bo nigdy nie wiecie, jak blisko jesteście celu! 🙂

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *